UniqueCenter 05-16 październik 2013

Ostatnia aktualizacja 10.01.2016

Turnus zorganizowany był w OPO w Wałczu. Internat Lider ;) może i Lider ale sporo niedociągnięć, które utrudniały życie. Pierwsza rzecz- początkowo dostaliśmy pokój 213 ;) jak na pechową 13 przystało – był ciemny, ponury a co najgorsze taka sama była wykładzina dywanowa na podłodze. Aż brzydziłam się zdjąć buty, żeby chodzić w jasnych skarpetkach… poszłam do recepcji i poprosiłam o zmianę pokoju…. Powiedziałam że moja córka czworakuje, kładzie się na podłodze i także dotyka buzią jej…. Pani się zlitowała i dała mi pokój na 1 piętrze. Z dala co prawda od grupy, ale panele na podłogach – jasny pokój. 2 rzecz ;) prysznic ;) zamontowany spryskiwacz prawie przy suficie – bez „słuchawki” – Jak Ewie nie chciałam myć głowy, musiałam ją oblewać wodą z dużego garnuszka… bo prysznic chlapał wszędzie i nie dało się skierować strumienia wody tam gdzie się chciało. Kolejna sprawa – ostatnia ;) jadalnia znajduje się w innym budynku niż pokoje…. Na szczęście trafiliśmy na piękną pogodę, wiec sama przyjemność było chodzić na smakowite posiłki… 1 dzień padało i już było trochę kłopotu – ubieranie butów, czapek, kurtek, osłonki na wózek przeciwdeszczowe… aż się boje pomyśleć co by było zimą ;) To tyle uwag co to ośrodka ;)

 
 

Jeśli chodzi o samą terapię jesteśmy bardzo, bardzo zadowolone. 5 zajęć dziennie po 45 minut. Wspaniali terapeuci, jakich rzadko można spotkać. Oddani swojej pracy i dzieciom. Wspaniała rehabilitacja ruchowa z ciocią Asia – Ewa na ostatnich zajęciach znów zaczęła stawiać samodzielne kroczki ;) Pozostałe terapie musiały być już dopasowane do Ewy… niestety Ewa nie chce od prawie roku z nikim współpracować… zatem zajęcia z psychologiem i logopedą niestety można uznać za stracone… Terapia stosowana przez pozostałych terapeutów – Piotra Hawryluka, Kasie i Krisa – polegały w dużej mierze na stymulacji dotyku. Ale i tak wielkie uznanie (mimo, że nie dało się poskromić mojej złośnicy). Ewa została wyciszona – czego oczekiwałam po tym wyjeździe. Już tak często nie wiesza się na krzesłach i łóżku i nie trzepie się z głową do tyłu ;) dla mnie to WILEKA poprawa. Z uwagi na częste infekcje u Ewy i tym samym zapalenie uszu – środkowego i zewnętrznego – zrezygnowałam z terapii w wodzie. Jednak ostatniego dnia nie wytrwałam w swoim postanowieniu i wykupiłam dodatkowe zajęcia z Joanna Hereta. Ewa uśmiechała się, co rzadko spotykane w ostatnim czasie podczas terapii… niestety po powrocie do domku po 2 dniach dostała wysokiej temperatury 38,6 której nie mogłam zbić…. Pojechaliśmy do szpitala na laryngologie – niestety – zapalenie ucha zewnętrznego – tzw zapalenie pływaka (typowo basenowe) – Ewa dostała antybiotyk… dodatkowo doplątał się katar i straszny kaszel…

 
 

Mam nadzieje, że po chorobie dojdzie szybko do siebie i pokaże rehabilitantce swoje turnusowe postępy.
Dodatkowo wykupiłam zabiegi u dr Vitaly Viel z Ukrainy – korekcja tkanek miękkich kręgosłupa. Myślę, że też Ewe wzmocniły. Miała tez zastrzyku z celebrum compositum.
Kolejny turnus w styczniu 2014 + terpia u dr Viel
Koszt turnusu: 6140 zł + terapia u dr Viel 450 euro.
Turnus został sfinansowany w całości z środków zgromadzonych na subkoncie
(1%, darowizny, wpływy ze sprzedaży na allegro) -DZIĘKUJEMY!!

Uważam, że mimo „kosmicznej” ceny za turnus – warto pojechać… nam pomogło. Mam nadzieje, że uwagi terapeutów i moja konsekwencja poprawią współpracę i kontakt z Ewą.
Jeszcze raz dziękuję za owocne 12 dni!! I szczerze raz polecam z całego serca;)


© Copyright 2016 Jacek Pachulski